Blog

Gospodarka, inflacja i stopy procentowe

2021-06-12

W obliczu nowego Polskiego Ładu i dyskusji ekonomistów dotyczącej skutków pandemii dla gospodarek regionu i świata, warto zapoznać się z kilkoma danymi, aby uzmysłowić sobie, w jakich ekonomicznych warunkach przyjdzie nam pracować w tym i przyszłym roku, a także aby zrozumieć, co się dzieje z naszymi wynagrodzeniami i oszczędnościami.

Ostatnie dane Bloomberga zestawiają dynamikę wzrostu/spadku PKB w latach 2020/2021.
Jak widać, z tej małej tabelki wynika, że jako kraj „dajemy sobie radę”.

Inne kraje też jakoś sobie radzą (o czym nasi politycy rzadko wspominają). A na szczególną uwagę zasługuje wynik Chin w zeszłym roku!

Wracając na nasze polskie podwórko, według analityków Citi Bank Handlowy (i innych banków w kraju), zadowala nas:

  • dodatnia dynamika produkcji przemysłowej,
  • dodatnia dynamika sprzedaży detalicznej,
  • wzrost płac, średni rok/rok o 8% (względem 2019 r.)
  • niska stopa bezrobocia (ok. 6%)

Z tego wszystkiego wynika, że jest super i byle tak dalej. Jest jednak wielu ekonomistów, którzy ostrzegają przed hurraoptymizmem. Zadłużenie wewnętrzne państwa rośnie katastroficznie wysoko, inwestycje przedsiębiorstw maleją, rosną oszczędności.

Bo do tego obrazka trzeba jeszcze dołożyć jeden wskaźnik, który jest bardzo ważny dla budżetu państwa i samych obywateli, czyli poziom inflacji. Szacunek GUS określa jej poziom na 4,8%  (rok/rok, czyli względem maja 2020 r.) i jest to najwyższy wzrost inflacji liczonej rok/rok w kraju od 10 lat! Wynik ten jest wypadkową wzrostu cen żywności i alkoholu (1,7%), wzrostu kosztów nośników energii (4,4%) oraz paliw sektora prywatnej komunikacji (33%). Możemy pocieszyć się, że Węgry mają podobne wyniki poziomu inflacji, ale w tej dziedzinie przodujemy, niestety, w krajach UE, ale jakoś dziwnym trafem, żaden z polityków w ostatnim czasie nie „pochwalił” się tym przed społeczeństwem.

Komu wysoka inflacja jest na rękę?

Trzeba też jednocześnie podkreślić, że wysoka inflacja jest na rękę tym, którzy zarządzają gospodarką kraju. Dzięki inflacji rosną przychody z podatków, danin, akcyzy etc. Ponadto, dzięki wysokiej inflacji i utrzymywaniu 0% stopy procentowej przez NBP maleją koszty obsługi długu wewnętrznego, ale uderza to w finanse przedsiębiorstw i nasze domowe budżety. Niestety, globalnie w czasie pandemicznego kryzysu stopy procentowe w USA i całej UE oscylują koło 0%. Wszystko wskazuje na to, że podwyżki stóp nastąpią dopiero w IV kwartale br. lub w 2022 r. Globalne zadłużenie państw świata wzrosło, bo przecież spadek PKB był bardzo wyraźny (patrz tabela powyżej). Różne kraje ucierpiały ze zmienną intensywnością. Warto zaznaczyć, że najbardziej ucierpiały kraje, w których turystyka była ważnym składnikiem gospodarki. Podsumowując, zerowe stopy procentowe w bankach i wysoka inflacja są teraz państwu (każdemu państwu) „na rękę”.

Ale co to oznacza dla przedsiębiorstw?

Szacuje się, że w związku z pandemią przedsiębiorstwa w Polsce, ograniczając wydatki i inwestycje w tych ciężkich i nieprzewidywalnych czasach, powiększyły swoje zapasy o dziesiątki mld złotych. Na dodatek część środków z tzw. tarcz antykryzysowych zostało zdeponowanych na kontach bankowych, co spędza sen powiek niektórym politykom. Z tym że banki nie chcą specjalnie tych finansów trzymać u siebie. Zlikwidowano już wszelkie lokaty długoterminowe (bo mamy 0% oprocentowania). Dochodzi do tego, że firmy posiadające na rachunkach chociażby krótkotrwałe nadwyżki gotówki są „karane” przez banki dodatkowymi opłatami. To zmusza firmy i instytucje do umiejętnego „przerzucania” środków z konta na konto, aby uciec od konieczności płacenia dodatkowych kosztów bankowych.

„Gotówka zaczyna parzyć”

Jednocześnie, i to już boli każdego z nas, udział oszczędności w dochodach, który średnio w ostatniej dekadzie wynosił rocznie ok. 2%, wzrósł w 2020 roku o 14%! Po prostu w czasie pandemii ograniczyliśmy szereg prywatnych wydatków (wyjazdy, restauracje, kina i teatry etc.), co naturalnie przełożyło się na wzrost naszych oszczędności. Taka tendencja była odnotowana we wszystkich krajach Europy. Jak podają statystyki, dzięki pandemii gospodarstwa domowe mają duże oszczędności  (na świecie układa się to średnio na poziomie 6% GDP (produktu krajowego brutto). Problem jest w tym, że „gotówka zaczyna parzyć”. Jeżeli siła nabywcza naszych oszczędności spada średnio 5% rocznie, to z każdego tysiąca PLN w naszym portfelu (lub na 0% w banku) po roku zostaje tylko 950 zł. Ekonomiści dowodzą, że pierwszy raz od 25 lat osiągnęliśmy w Polsce ujemną realną stopę procentową!

Czyli co robić z gotówką?

Jeśli ktoś mam jej w nadmiarze… Inwestować na giełdzie, ale umiejętnie i elastycznie (stopa zwrotu do 10%, a jeszcze 2 lata temu było to 20-30% rocznie), inwestować w biznesy związane z ropą i gazem (stopa zwrotu w 2021 r. spodziewana jest na poziomie 30%, w 2020 r. było -20%!), ale już nie kupować złota (w 2020 r. stopa zwrotu była na poziomie 24% rocznie, w tym roku prognozuje się tę stopę zwrotu na poziomie -3%) ani obligacji skarbu państwa (w 2020 r. stopa zwrotu ±6,4%, prognoza na 2021 rok szacuje -1,5%). Ludzie zaczęli kupować działki, mieszkania, domy – ceny wzrosły znacząco w stosunku do roku ubiegłego (i to nawet o kilkadziesiąt procent!). Budowlanka drożeje z dnia na dzień, a zapowiedzi związane z Polskim Ładem znakomicie wzmocniły tę tendencję. Całe szczęście, że analitycy kreślą prognozy inflacji poniżej osiąganego dzisiaj poziomu. Zostało nam planować coraz droższe wyjazdy i wakacje (hotelarstwo i gastronomia muszą sobie odbić straty z 2020 r, a dzięki obostrzeniom (50% zapełnienia) oraz wielu upadłościom mogą bez problemu windować swoje ceny. I napędzać dalej inflację; oni też wiedzą, że mamy oszczędności i nie zawsze starczy ich na inwestycję w nieruchomości.

dr hab. Jacek Guliński

Prezes Zarządu Fundacji UAM, Dyrektor PPNT

Chemik, wykładowca akademicki. Specjalizuje się w chemii krzemoorganicznej oraz zagadnieniach związanych z transferem innowacji i technologii, polityką innowacyjną, relacjami nauki z gospodarką oraz komercjalizacją wyników prac badawczych. Autor i współautor wielu monografii, publikacji naukowych oraz zgłoszeń patentowych.

Profesor Wydziału Chemii na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Profesor UAM dr hab. Jacek Guliński w latach 1995-2008 pełnił funkcję z-cy Dyrektora Poznańskiego Parku Naukowo-Technologicznego Fundacji UAM. W latach 1999-2005 pełnił funkcję Prezesa  Zarządu Stowarzyszenia Organizatorów Ośrodków Innowacji i Przedsiębiorczości w Polsce, a w latach 2004-2008 Kierownika Uczelnianego Centrum Innowacji i Transferu Technologii UAM. Od września 2008 do stycznia 2012 roku pełnił funkcję prorektora ds. programów europejskich i współpracy z gospodarką w Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. W latach 2012-2014 jako podsekretarz stanu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego odpowiedzialny był m.in. za politykę rozwoju i innowacyjności, a także sprawy związane ze współpracą nauki z gospodarką oraz programowaniem funduszy europejskich w perspektywie 2014- 2020. Od stycznia 2015 pełni funkcję Prezesa Zarządu Fundacji Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu oraz Dyrektora Poznańskiego Parku Naukowo-Technologicznego Fundacji UAM. Odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi.