Blog

Rewolucja 4.0 i co my na to? Refleksje z konferencji w Nantes

2019-11-05

Gospodarka 4.0, obejmująca Przemysł 4.0 to hasło stosowane ostatnio częściej niż nasza „ulubiona” „innowacyjność”. Para wodna jako źródło energii była podstawą przemysłu 1.0 – pierwszej rewolucji technicznej, gdzie maszyny zaczęły produkować… maszyny. Wynalazek elektryczności i jej „zaprzęgnięcie” do produkcji przemysłowej to druga rewolucja, umożliwiająca m.in. produkcję taśmową. Potem w ramach 3 rewolucji ludzi zaczęły zastępować roboty i automaty. To było już kilkadziesiąt lat temu ale dzięki komputerom proces zaczął przyspieszać.
W Wielkopolsce zakłady Volkswagena w Antoninku, a szczególnie Wrześni, są tego dobrym przykładem. Oni są najbliżej gospodarki 4.0. Technologie 3.0 w obrębie składowania można obejrzeć we Wronkach (Samsung/Amica). Produkcja autobusów Solaris w Bolechowie to też dobry przykład na przemysł 3.0. No a co z przemysłem 4.0? Czy ta rewolucja jest tak znacznie odmienna od jej poprzedzających? Chyba jednak tak…

Przemysł 4.0 bazuje na big data, nowych platformach biznesowych i sztucznej inteligencji. To nie jest prosta kontynuacja czy rozwój przemysłu 3.0. To jest rewolucja. Big data to zarządzanie wielką ilością danych, także danych spoza firmy. Stary model biznesowy już nie będzie działał. We współczesnym przemyśle 70% aktywności to eksploatacja istniejącego modelu biznesowego, rozwój produktu lub procesu to jedynie 25% wysiłku. Tak dalej już nie będzie… Proces produkcyjny w przemyśle 4.0 jest oparty na wiedzy, organizacja robi się otwarta. Celem strategicznym jest tak naprawdę „monetyzacja” innowacji.

„Cloud computing” i robotyka/automatyka to kolejne niezbędne składowe przemysłu 4.0. Sztuczna inteligencja to hasło obejmujące tworzenie takich robotów (i ich oprogramowania), które potrafią się uczyć. Roboty dzięki temu wygrywają od wielu lat z ludźmi grę w szachy czy też złożoną azjatycką grę „Go”. Z czasem automatyka będzie odpowiedzialna za… podejmowanie decyzji. A komputery będą potrafiły analizować fakty i trafnie przewidywać przyszłość. Przynajmniej produkcyjną. I może trafniej niż człowiek…

Jak widzicie to co czytaliśmy lub też oglądaliśmy jeszcze niedawno jako science-fiction już fiction nie jest…

A w tym kontekście co to oznacza dla parków? Musimy rozwijać zdolności identyfikacji możliwości i zagrożeń wynikających z tej rewolucji dla małych i średnich przedsiębiorstw. Znaleźć wspólnie
z klientami rozwiązania i wdrożyć je w praktyce. Większość z nich dopiero przechodzi z 2.0 do 3.0. To jeszcze jest relatywnie proste. Kolejny etap jest o wiele bardziej złożony. Pół biedy, jeśli przejście z 3.0 do 4.0 będzie miało charakter łagodniejszy, czyli tzw. scenariusz zachowawczy (sustaining scenario). Otworzyć się jednak trzeba na scenariusze innowacji przełomowej. Taki scenariusz (disruptive scenario) może decydować o dalszym rozwoju wielu firm. W takiej sytuacji przedsiębiorstwo traci dotychczasową wiedzę, niszczy dotychczasowe relacje z klientem, musi poszukać nowych innowatorów. Projekt innowacyjnych hubów cyfrowych (DIH), w który właśnie wchodzimy ma wspierać nasze kompetencje w takich obszarach usług i wsparcia dla przedsiębiorstw.

Parki naukowo-technologiczne muszą budować przestrzenie dla elastycznych form pracy, dalej zbliżać się do świata uniwersyteckiego, angażować zarówno środki publiczne jak i prywatne, stać się gospodarzem i partnerem technologicznego przemysłu. I pamiętać, że na ostatnim światowym forum ekonomicznym padło hasło „start up’s won’t grow the economy – scaleups will”.

Z wielu wystąpień na ostatniej konferencji IASP w Nantes wynika, że w przyszłości obszary innowacyjne („innovation districts”) czy też przestrzenie innowacyjne („innovation areas”) zdominują tradycyjne parki. Wszystko wskazuje na to, że przyszłość należy do takich obszarów o zróżnicowanym systemie własności, bez murów i ogrodzeń. Miejsc, w których się pracuje, produkuje, mieszka i odpoczywa. Już dzisiaj można analizować fenomen takich miejsc jak Creative Places (London), SPARK (AnnArbor, MI, USA), „Kilometro Rosso” (Lombardia, Włochy) i wielu, wielu innych. Odwiedźcie je w internecie…

 

prof. Jacek Guliński

Prezes Zarządu Fundacji UAM, Dyrektor PPNT

Chemik, wykładowca akademicki. Specjalizuje się w chemii krzemoorganicznej oraz zagadnieniach związanych z transferem innowacji i technologii, polityką innowacyjną, relacjami nauki z gospodarką oraz komercjalizacją wyników prac badawczych. Autor i współautor wielu monografii, publikacji naukowych oraz zgłoszeń patentowych.

Profesor Wydziału Chemii na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Profesor UAM dr hab. Jacek Guliński w latach 1995-2008 pełnił funkcję z-cy Dyrektora Poznańskiego Parku Naukowo-Technologicznego Fundacji UAM. W latach 1999-2005 pełnił funkcję Prezesa  Zarządu Stowarzyszenia Organizatorów Ośrodków Innowacji i Przedsiębiorczości w Polsce, a w latach 2004-2008 Kierownika Uczelnianego Centrum Innowacji i Transferu Technologii UAM. Od września 2008 do stycznia 2012 roku pełnił funkcję prorektora ds. programów europejskich i współpracy z gospodarką w Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. W latach 2012-2014 jako podsekretarz stanu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego odpowiedzialny był m.in. za politykę rozwoju i innowacyjności, a także sprawy związane ze współpracą nauki z gospodarką oraz programowaniem funduszy europejskich w perspektywie 2014- 2020. Od stycznia 2015 pełni funkcję Prezesa Zarządu Fundacji Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu oraz Dyrektora Poznańskiego Parku Naukowo-Technologicznego Fundacji UAM. Odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi.